Najnowsze wpisy


cze 01 2008 Wino
Komentarze: 1
Czarny bez, czarne sandały

Nie wiem czy to bezpieczne... ale piszę. Ja, po trzech wspólnych winach i jednym lechu... Ochlejstwo. Studentka.. hahaha. Ucieczka. Jak nic jest to ucieczka, od tego co myślę, od tego czego się boję, ja nie mogę... bo łatwiej jest przetrwać ten wieczór na bani niż na trzeźwo. Naprawdę piszę to pijana. Kręci mi się w głowie i co chwilę muszę kasować jakieś literki co mi się źle popisały.. ale ciężko...

 

Byliśmy na winie, ja i moje kumpele z grupy. Wow. Kręci mi się w głwie i znowu słucham anathemy. Masakracja. A najgorsze jes to że chcę jeszcze. Mimo że pomijam co drugą lierkę, że mi się w głowie kręci i kropka myli z przecinkiem, mimo że ledwo przełączyłam anathemę na comę (oooo matko ile to czasu i wysiłku) to mi się po-do-ba! "zrozum, gdy nie będę mógł powstrzymać się od picia". To MOJA coma. Zrozumcie... dziewczynę która nie wiem.. tak po prostu nie wie... i kręci się jej w głowie...

 

Zaczynam nową drogę.. nie wiem czy po prostu nie wiem co już pisać, czy coma którą słucham zawładnęła moimi myślami... czy nie powinnam przypadkiem iść spać i dać sobie spokój z filozofami. Bo ja chyba nie jestem normalna, nie jeśli tanczę teraz pijana i piję dalej tego lecha, i stukam w klawiaturę z szybkością 0,33 kalwisza na sekundę...  o matko.

Bo wiecie jak to jest śpiewać pp pijanemu ukochaną piosenkę? czuć to mdlenie w żołądku? Bożeee... bo przecież nieważne co się dzieje. Ja... czuję to, jak nikt. To nic że po winie i piwie. To nic że wtedy wszystko wydaje się proste i osiągalne (trudne słowo... jestem z siebie dumna...).

Ja.. nieodkryty ląd, ja - naprawdę nie wiem co. Pewne rzeczy wyzwalają szczerość - i przeczytasz to Marto na trzeźwo i zobaczysz, że nie wiesz, że jesteś taka jak wszyscy wkoło mówią. Exchange glands. Mam czkawkę. Idę się umyć a potem dokończę.

 

//////

 

Fuck, i czy o to chodzi że mi się tusz rozmaże jak się kąpię czy o to że nikt naprawdę nie zna mojego wnętrza? Że po pijanemu chce mi się tańczyć, skakać, krzyczeć, wszystko mi się chce? Czy że mi punktu brakło do piątki z fizjologii? Co się liczy? Jedno pieprzone "nie wiem". Ty i ja jesteśmy chirurgami tej ulicy. Tylko ja to wiem i nikt inny. Cały czas mam nadzieję że poznam kogoś kto to zroumie. Moje zwidy i herezje.

Tylko ten jeden raz błagam Ciebie... Tylko ten jeden raz...

framboise : :
maj 28 2008 może nieraz tak.
Komentarze: 1

Nagle... czujesz takie dźgnięcie w środku, a potem mdłość gdzieś w żołądku, krzywisz się i myślisz.. nie, myślisz to złe słowo. I twoja podświadomość już ci klasyfikuje że to co zobaczyłeś/usłyszałeś/pomyślałeś boli i nie chcesz tego. Nie chcesz wiedzieć pewnych rzeczy. To czasem jest wada, widzieć za dużo, kojarzyć za bardzo, tak chwytać coś z tych strzępków rozmów, uśmiechów spojrzeń, faktów. Wolałabym nieraz być głupiutka, ile wtedy rzeczy jest oszczędzonych... albo nie, to bez sensu. Wolałabym nie czuć tyle. Być taką zimną suką... nic by mnie nie obchodziło. Nie byłoby tylu wypitych mięt, rewolucji, gapienia w gwiazdy za oknem o czwartej rano.

Nie byłoby anathemy na cały regulator.

 

A teraz śpij, odwróć się do mnie a ja cię przytulę, będziesz miał bez warunku, bez żalu i bez tej całej otoczki to czego chcesz, bo ty zawsze masz to czego chcesz, bo ty ustalasz to czego chcesz. Bo ty stoisz prosto i nie ugnie cię byle co.

 

framboise : :
maj 28 2008 self-deception
Komentarze: 0

nie wiem w którą stronę, nie wiem dokąd mogę dotrzeć

             P.R.

 

-----------------------------------------------------------------

 

Dlaczego pewne rzeczy się kończą? Tup tup już idę, idę... patrz jak pięknie, jak lekko się ruszam. Patrz na mnie, na moje ciało, chcesz go? Patrz na bose stopy na kafelkach łazienki, mokre ślady jakby stała tam ona albo ja. Słuchaj. Patrz: kolorowe skarpetki leżą na podłodze, zaraz je założę i ucieknę daleko. Wyjdę na słońce, a Ciebie już tam nie będzie, i może kiedyś posmarujesz chleb z myślą o mnie. A ono dotknie mnie delikatnie, a Tobie namaluje te piegi na nosie, te piegi które całowałam. Ale teraz one będą już spać same, choć im to nie przeszkadza. Twój świat, szczęśliwy sam z sobą, mój świat, taki jak zawsze, rozłącznie, punkty wspólne pozostały tam w pościeli na skórze między Twoimi łopatkami i przy stole w kuchni, która już Ciebie nie usłyszy. Będziesz się śmiał kotku, będziesz żył, inteligentny i taki sam w sobie... Uczyłeś choć nie wiedziałeś, a ja jak gąbka chłonęłam. Teraz posady runęły i mam zadanie - budować, budować, a co to zależy ode mnie. Moje drewniane klocki czekają w pudełku, obok stoi Twoja wieża, spiżowa chociaż w fundamencie też ma tragedie. Ale moja będzie inna. Tak jak ja jestem inna od wszystkiego czego chcesz. Zamknę oczy, otworzę umysł i będę bawić się w architekta.

framboise : :
maj 26 2008 the point
Komentarze: 0

Przecież to tylko ja. Tylko. Trzeba znać swoje miejsce. Nie rozumiem. Nieważne że chcę dobrze. Chyba nie liczy się to co się chce, co się czuje, liczy się to co widać, co się może. A ja nie mogę. Tak sie czuję jakbym nic nie mogła. Skąd to się bierze, przecież kurczę na pewno coś mogę oprócz tego uczenia się. Ale nie, ty nie zrozumiesz. Ty jesteś tylko sobą.

Dlatego właśnie nie chcę nic, nikogo. Za bardzo się z czymś wiążę, za dużo siebie w to daję, a nic to nie daje komuś. Tylko jestem. Smutno mi, bo nic nie mogę, bo jedyne do czego się nadaję to chyba wkuwanie i dawanie fizycznej przyjemności. I co to ma być za bycie. Jak bezsilność, może źle powiedziane, ale przecież nie rozumiem. Nie wiem jak to jest, nic nie wiem i nic nie pomogę. Znaj swoje miejsce i siedź tam. Nie nadajesz się na przyjaciela, nie można nawet się wygadać tobie. Nie wiesz co to znaczy, życie z problemami. Udajesz, chciałabyś rozumieć to, być taka, pomóc, ale tu nie ma empatii, chociaż może ci się tak wydaje. Chociaż tak bardzo chcesz, nic nie możesz.

 

Bo nie jesteś tym kto mógłby, to nie twoje miejsce.

I'm so imperfect it fuckin hurts.

 

Nie nadaję się na tego kim chciałabym być, a nie chcę być tym na kogo się nadaję. I tak trwam - w zawieszeniu między marzeniami a rzeczywistością, w swoich urojeniach, myślach oderwanych, nie z tego świata, nieprzydatnych. W głębokim, ciemnym wnętrzu, pragnieniu bycia kimś kim nie jestem, pragnieniu dorównania niedobremu ideałowi. Nie zrozumiesz. Nie jesteś stąd. Na powierzchni - udawanie, jest ok, a w środku - tak odmiennie od tego jak jest. Kto to zrozumie? Po co? Po co myślisz i to robisz? Czemu nie przyjmiesz innych zasad? Bo coś w środku jest silniejsze, i nie potrafi się zmienić, jakaś część mnie. A może to nie część mnie? Skoro nie myśli o mnie? Skoro przewraca wszystko czym jestem? Więc może nie jestem tym kim powinnam być? Może tamta część jest jedyną szczerą częścią mnie? Może mnie definiuje jako jedyną taką osobę na świecie? To by znaczyło że to wszystko pomyłka... że jestem kim innym, i nic nie pasuje, i dlatego jest niepoukładane. Ale ja nie wiem czego chce tamta część. Co mam zrobić żebym była spójna. Wszyscy naokoło mówią co innego, to nie będzie dla ciebie dobre, powinnaś to i tamto. A oni przecież mnie nie znają. To są utarte schematy. A ja nie wiem czego chcę, tylko tarcia i sprzeczności, w kółko i w kółko.

 

Tyle rzeczy chcę. Pomóc? Myślę że tak, pomóc. Ale - może to jak w tej książce, może ja potrzebuję czuć się potrzebna, a nikt tak naprawdę nie chce mnie ani nic ode mnie. I czuję się bezsilna na własne życzenie. Nie umiem mądrze i ładnie mówić, nie znam się na pocieszaniu, na wspieraniu, mogę być tylko sobą, a chciałabym coś zrobić. Cokolwiek, chociaż coś małego. A mogę tylko posmarować chleb.

I dzieją się te rzeczy które ci pokazują że jesteś gówno warta.

I myślisz że nadajesz się tylko do książek i do seksu.

I może masz skręconą samoocenę.

 

Więc dlaczego moje wnętrze mija się z rzeczywistością? Co z tego że ci serce bardziej biło jak słyszałaś tę gitarę i widziałaś to, co z tego że nie budzisz się sama, że może i masz IQ 132. Co z tego, skoro ciągle czujesz ze coś jest nie tak, że większość jest nie tak. Czego brakuje w mojej układance? Bo to już nie tylko pewności siebie. Coś podstawowego mi umyka.

 

"...gdy nadwrażliwość jest jak bilet w jedną stronę stąd." Coma. Niczego nie będzie żal. A mi jest, jest... Ciągle coś jest nie na swoim miejscu. Jak ja mam choćby dowiedzieć się co to? No jak?! Nie znam siebie, muszę siebie odkryć, wtedy będę wiedziała.

 

 

 

framboise : :
maj 21 2008 ?
Komentarze: 1

Ja się boję. Każdy, nieznanego, niepewnego, ale dla niektórych to naturalne próbować i im wychodzi. Mi nie wychodzi. Dwa razy nie wyszło. Mało? Ok. A czy to mało oddać siebie całą i dostać siebie z powrotem, z kompleksami, brakiem pewności siebie i w ogóle czegokolwiek, z poczuciem że się do niczego nie nadaje, choć starało się z całych sił?

No więc ja się sobie nie dziwię że teraz tak myślę. Nie chcę czuć już tego ściskania w brzuchu kiedy czekam a tu nic, kiedy tak zmienia się na nie, nie chcę spełniania się złych przeczuć (o fatalny szósty zmyśle!!), prowadzących donikąd rozmów, zawodów, bycia złą na siebie... i co najgorsze - nieudanych prób dorównania jakimś wyobrażeniom.

Ale nie chcę też się aż tak zmienić, chcę się trzymać tego co myślałam kiedyś. Wierzyłam w dobre uczucia. Teraz? Nie wiem. Chciałabym, a życie pokazuje co innego, prosto w oczy - nieee Marta, oj to nie tak jak myślałaś idealistko. Straciłam te złudzenia, a może straciłam marzenia... Bo cele zostały tylko materialne, a to nie daje tych uczuć i tej radości.

I przez to robię co robię, niemoralnie, wbrew przyjętym zasadom, z przyjemnością, bez szans na przyszłość taką jakiej bym chciała.

framboise : :